|
|
Najlepsze aukcje!
Czas na kawały!
Hej!
najpierw slowo wstepne dla tych, ktorzy nie wiedza kim sa Gurkowie.
Otoz Gurkowie to ochotnicy z Nepalu wcielani do armii brytyjskiej.
Dostawali sie tam tylko najlepsi kandydaci a odwaga Gurkow byle wrecz
legendarna. Podobno kiedys smiertelnie ranny zolnierz Gurek dostal rozkaz
nie umierac i nie umarl! A teraz dowcip, niestety po angielsku....
Jak ktos nie zna jezyka to niech zaluje.
They used to tell this story in Egypt...
'Seems that a battalion of Ghurkas were required to be sent
quickly to help stem an attack by the Afrika Korps far away in the
desert. The British Lt. Colonel paraded his Ghurkas, "Men,I am asking
for volunteers for a very desperate, possibly even suicidal, combat
mission. All volunteers, step forward."
About half the men promptly stepped forward. The LtCol was
quietly furious. "Men, you are Ghurkas! Yet, I ask for you to parachute
behind eny lines, and only half of you volunteer!"
"Oh, sir," the Ghurka Sergeant Majo...
S?onia oblecia?y komary. On chcźc si uwolni? wlaz? do rzeki. Wszystkie
komary polecia?y do g˘ry, poza jednym.
Nagle s?ycha? z g˘ry g?os (do komara ): "Edek utop sk.....syna!".
Spotkala sie polska kura z amerykanska. Amerykanska chwali sie polskiej
ze ja dobrze karmia, ze znosi przez to wieksze jajka, za ktore
placa o dzisiec centow wiecej.
A na to polska kura:
- Za glupie dziesiec centow wiecej ja sobie dupy nie bede rozdzierac!
Zatrzymuje facet samochod. Kierowca wysiada i pyta co jest grane.
Tamten mowi, ze Prima Aprilis. No to kierowca sie wkurzyl, naplul tamtemu w
oko i mowi : "Smigus dyngus". Przechodzien przydusil wiec kierowce mowiac
przy tym : "Zaduszki". No to kierowca nie wytrzymal i za nim odjechal,
zgasil jeszcze papierosa tamtemu na czole mowiac : "POPIELEC".
Zwierzeta dostaly powolanie do wojska. Pierwszy na komisje
poszedl niedwiedz.
- I co? I co?! - pyta sie go zajac gdy wyszedl.
- A mam przydzial do kampanii budowlanej.
- Oj, to nie jest zle, powiedz jak to zrobiles, to p˘jdziemy tam
razem.
- Pokazali mi karabin, spytali co to jest, ja odparlem, ze nie
wiem. Pokazali granat, powiedzialem, ze nie wiem. Pokazali
cegle, powiedzialem - cegla - i mnie przydzielili.
Wszedl zajac na komisje.
- Co to jest? - pytaja, pokazujac karabin.
- Nie wiem!
- A co to jest? - pytaja pokazujac granat.
- Nie wiem!
W tym momencie pyatajacy schylil sie pod st˘l po cegle i zanim
ja podni˘sl zajac wrzasnal:
- Cegla!
- Do kontrwywiadu!
Zorganizowano zawody we wbijaniu gwozdzia w deske za pomoca glowy.
Do rywalizacji stanelo trzech zawodnikow: Polak, Rusek i Niemiec.
Pierwszy zaczyna Niemiec:
uderza raz.. dwa.. trzy..
gwozdz wbity
Drugi Polak:
... raz.. dwa...
wbity
Ostatni podchodzi do deski zawodnik radziecki:
raz...
wbity !
Nastepuje ogloszenie wynikow:
Niemiec zajmuje drugie miejsce, Polak pierwsze, natomiast Rosjanin
zostaje zdyskwalifikowany za wbicie gwozdzia zla strona.
Jak zaplodnic rumunke?
Spuscic sie na sciane, a dalej to juz muchy przeniosa.
Siedzi czlowiek na brzegu kaluzy a drugi w niej plywa. W pewnej chwili
tez z kaluzy podplywa do tego na brzegu i mowi: Przepraszam bardzo,
ktora godzina? Ten na brzegu zastanawia sie prze moment, wyciaga z pod
pachy termometr oglada go i mowi: Tam na prawo
Idzie sobie facet, patrzy, podkowa. Oglada, oglada,
odwraca, a tam kon..
Opisy gg!
Chcesz mieć cyce jak Pamel pij codziennie Actimela
dzisiejszy dzień to załamka.Raz tracisz i zskujesz przyjaciela
Chłopak Jest Jak Telefon => Albo Zajęty Albo Pomyłka = ) <2042079>
lepiej za duzo nie marzyc,marzenia moga sparzyc...
CHWDP- Chrystus Wraca Do Palestyny
I odszedł ,bo nie miała pomysłu na obiad...A łyżka na to...nie możliwe
Wszystkie dni,tyle chwil i ty znów mi się śnisz!!Kochani:*
DajSpokójNieProwokójUstan ZbokuNieDajSatysfakcjiWrogom;-)
ŻycieToMękaMiłośćToSen... AjednakWierzMiŻeKochamCię!!!
Grzech to ludzka rzecz, ale bosko smakuje
Strefa gracza...!
Wiedza powszechna!
Afryka. Muzyka.
Afryka. Muzyka. Na kontynencie afryk. współistniało od starożytności i średniowiecza wiele odrębnych kultur muz.: egipskich, arabskich, etiopska, koptyjska i in. Afryka dzieli się, zwł. z punktu widzenia antropol.-etnogr., na obszar północno-wschodni, zdominowany przez kulturę chamicką, silnie zarabizowany, oraz resztę kontynentu, zamieszkaną gł. przez plemiona murzyńskie, autochtoniczne i autonomiczne kulturowo. Murzyńska muzyka Afryki wykazuje dużą różnorodność i różny stopień rozwoju; jest przeznaczona na ogół do zbiorowego wykonania, przejawia silny związek z życiem grupy społ., spełnia często funkcję magiczną (np. wywoływanie deszczu, uzdrawianie), połączona z tańcem prowadzi niekiedy do zbiorowej ekstazy; w przeciwieństwie do muz. kultur eur. i azjat. odznacza się brakiem notacji muz. i udokumentowanych systemów teoret.; charakteryzuje się natomiast bogatym instrumentarium, wykorzystującym szeroko naturalne materiały (tykwy, orzechy kokosowe, muszle, kamienie, kawałki drewna, ...rynek,
rynek, ekon. ogół transakcji kupnasprzedaży danego dobra lub czynnika produkcji, zawieranych na pewnym terytorium w określonym czasie. Ceny i ilości sprzedawanych dóbr są określane, przynajmniej częściowo, w wyniku wzajemnego oddziaływania sprzedawców i nabywców tych dóbr. Rynki można podzielić wg branż, np. r. samoch., komputerowy, broni, zbóż itp.; wg kryterium przestrzennego na r.: lokalne (np. r. warzywny w miasteczku), regionalne (np. r. skór baranich na Podtatrzu), krajowe (np. pol. r. samoch.), międzynar. (np. r. pracy Unii Eur.), świat. (np. r. ropy naftowej); wg zmian w czasie na r.: stabilne (obroty nie zmieniają się w czasie), sezonowe (obroty zmieniają się regularnie, np. na r. odzieży zimowej, w turystyce), zwężające się, zanikające (obroty systematycznie zmniejszają się w wyniku postępującego starzenia się moralnego lub techn. wyrobu, np. zanik r. lokomotyw parowych), rozszerzające się, rozwijające się (obroty systematycznie zwiększają się, gdy wpro...
Encyklopedia!
DISNEY Walt Walt Disney i jego najsłynniejsza postać, Myszka Miki
amerykański reżyser i producent; od 1919 realizator filmów rysunkowych; 1928 pojawia się w jego wykonaniu postać Mickey Mouse (1932 Oscar), a 1936 - Kaczor Donald, Pies Pluto; ponadto Oscar za Trzy świnki (1933) i Królewnę Śnieżkę (1938); nagrody w Cannes (Dumbo, 1947), Wenecji (Kopciuszek, 1950); inne filmy pełnometrażowe: Pinokio, Alicja w Krainie Czarów, Piotruś Pan, Zakochany kundel, Księga dżungli, Żyjąca pustynia (1954 Oscar), Ginąca preria (1958 Oscar), Mary Poppins (1964, 5 Oscarów); twórca bajkowego świata dla dzieci i dorosłych Disneyland. Obecnie potężny koncern medialny (WALT DISNEY COMPANY) prowadzony przez spadkobierców; posiada m.in. 72 stacje radiowe, 12 kanałów telewizyjnych, wytwórnię filmową Paramount Pictures, sieć parków Disneyland, od 1995 telewizję ABC; produkuje taśmowo filmy z doprowadzoną do perfekcji techniką animacyjną i dźwiękową, z własnym stylem plastycznym i tendencją optymistyczno-moralizatorską;...OLEŚNICA Oleśnica woj. dolnośląskie, zamek
Oleśnica woj. dolnośląskie, Brama Wrocławska
miasto powiatowe na Niz. Oleśnickiej, nad rz. Oleśnicą (prawy dopływ Widawy), woj. dolnośląskie; wzmiankowana 1189, prawa miejskie od 1255; dawna stol. księstwa oleśnickiego leżąca na szlaku bursztynowym, od 1329 pod zwierzchnictwem Czech, dzieliła losy polit. Śląska; do 1492 w rękach Piastów; później Podiebradów, od 1647 książąt wirtemberskich; 1742 włączona do Prus pn. Oels; od XIV w. duże skupisko Żydów, od XVI w. ośr. drukarstwa (druki hebrajskie, protestanckie inne), w XIX w. przędzalnictwa; zniszczona w 80% podczas II woj. świat., 1945 wróciła do Polski; 37,2 tys. mieszk. (2002); przem. obuwniczy, odzieżowy, drzewny (wikliniarstwo), zakłady wytwórcze hydrauliki motoryzacyjnej, naprawcze taboru kolejowego, młynarskie; drukarnia; węzeł kolejowy i drogowy; kilka szkół średnich; potężny zamek książąt oleśnickich z pocz. XIV w., rozbudowany w XVI w., restaurowany na przełomie XIX i XX w. (krużganki, dek...
Wielka literatura!
eby pan tego domu nie posiadał ani jednej fotografii!
Sytuacja wydawała mi się do tego stopnia niedorzeczna, że bez dowodów rzeczowych nie mogłam w nią uwierzyć. Zbyt trudno było mi wyobrazić sobie, że pan Palanowski istotnie zwariował i oprócz mnie opłacił także fałszywego męża, prezentując mu romansowe perypetie. Powątpiewając w fałszywość męża, postanowiłam znaleźć prawdziwą podobiznę pana Romana Maciejaka i porównać ją z pętającym się po mieszkaniu osobnikiem.
Znaleźć, owszem, znalazłam, nawet cały album, tyle, że z niewłaściwego okresu. Pieczołowicie poprzylepiane i zaopatrzone w podpisy w rodzaju: Romuś, Pabianice 1938 zdjęcia prezentowały jedno i to samo niemowlę, już to ryczące nad monstrualną piłką, już to pełzające po dywanie w towarzystwie nadnaturalnych rozmiarów zajączka. Udało mi się z tego wywnioskować tylko to, że rodzice pana Romana z niewiadomych przyczyn usiłowali zaszczepić w potomku gigantomanię.
Ze szpargałów, zalegających w większym czy mniejszym stopniu każ
ię coś wykryło. Nie miałam jednakże czasu protestować ani się zastanawiać, gwałtownie usiłowałam opanować drżenie rąk i szczękanie zębów, przyjść do siebie, odzyskać odrobinę równowagi, w najbliższej perspektywie mając jazdę po lesie bez świateł i to tak, żeby mnie nie było słychać. Posłusznie wsiadłam do garbusa, odruchowo skręciłam na najtwardszy teren, Marek przepchnął mnie aż do zakrętu alejki i wskoczył w biegu. Mój silnik po remoncie pracował niezwykle cicho. Ruszyłam nieco ostrzej, niż zamierzałam, ponieważ noga na gazie też mi się trzęsła, cudem zapewne nie trafiłam w drzewo i znalazłam się na szerszej drodze, odgrodzona od wydarzeń w jarze dużą ilością krzewów i zarośli.
- Zapal światła, już możesz - powiedział Marek. - I nie wjeżdżaj na parking.
Spełniałam jego polecenia posłusznie i bez słowa nie z przyczyny anielskiej uległości charakteru, a wyłącznie dlatego, że na razie nie byłam zdolna do żadnego oporu. Samo oddychanie wydawało mi się dostatecznie uciążliwe, nie mówiąc
nia w lustro, wpadłam do warsztatu absolutnie w ostatniej chwili, zlekceważyłam całkowicie instrukcje w kwestii zmiany oleju, rzuciłam się do samochodu i wyprysnęłam na ulicę. Z wizgiem zahamowałam przed własną bramą i w galopie przebyłam schody. Ręce mi się trzęsły, kiedy sobie malowałam prawdziwą twarz, włożyłam bluzkę tyłem do przodu, upuściłam zegarek i złamałam grzebień na peruce.
Na ulicę przy skwerku podjechałam po ósmej. Upiorna Basieńka spacerowała złośliwie po najlepiej oświetlonych miejscach, widoczna z daleka niczym Statua Wolności. Objechałam skwerek dookoła, zaparkowałam na skraju, w cieniu, przeleciałam zieleń na durch, wybierając dla odmiany miejsca najciemniejsze, po czym usiadłam na ławce pod drzewem, z dala od latarni, w kompletnej czerni, mając otwarty widok we wszystkie strony. Blondyna jeszcze nie było. Uspokoiłam się nieco, chociaż wszystkie przewidywane komplikacje groziły mi nadal.
Spróbowałam ułożyć sobie plan .działania. Powinnam go dopaść, zanim ujrzy Basi
|